niedziela, 28 lutego 2021

Wyjaśnienia

The End?

Witajcie!
A może raczej powinnam się pożegnać?

Wraz z Elitą z ogromnym żalem jesteśmy zmuszeni stwierdzić, iż klub Szerda Hooves w dniu 27.02.2021 zakończył swoją działalność. To były naprawdę piękne, choć nie całe, dwa lata spędzone wśród naszych kochanych Szerdziaków i wiernych obserwatorów.

Każdy z nas zdawał sobie sprawę, że kiedyś ten moment nadejdzie; nikt nie spodziewał się jednak, że tak szybko. Tak naprawdę nie mamy wpływu na to, co się dzieje - zmienia się Świat, zmieniają się ludzie, a w gruncie rzeczy tu wszystko się właśnie do nich sprowadza. Jedni się ze mną zgodzą, drudzy nie, ale klub to ludzie, nie tylko kolorowy napis na ekranie naszej pikselowej gierki. Do tego wszystkiego dochodzi pytanie "Dlaczego?". Dlaczego to się stało? Wyjaśnienie jest bardzo proste. Każdy z nas dorasta, zmienia się jego nie tylko wygląd, ale i smak, upodobania, zainteresowania. W tym tkwi problem - galopowanie konikami już nas nie bawi, czy, najzwyczajniej w świecie - nudzi.

Osobiście przeżyłam już swoją przygodę ze Star Stable i choć wiem, że cały czas nastają zmiany, to nie jest już to samo co kiedyś gdy z niecierpliwością wyczekiwało się na nową aktualizację, by tylko wejść, zrobić nowe zadania, potrenować konia czy chociażby zrobić zdjęcia na nowo dodanym terenie. Prowadzenie klubu stało się dla mnie nie tyle co codzienną rutyną, ale zwyczajnym ciężarem i obowiązkiem, w gorszym tego słowa znaczeniu. Wchodzenie na grę tylko po to, by zrealizować kolejne monotonne, składające się z takiego samego przebiegu co 4 poprzednie, spotkanie (a, nie ukrywajmy, po półtora roku czasu pomysły na wspólne spędzenie czasu się wyczerpują, nie wspominając już o ich oryginalności) jest zwyczajnie bezsensowne. To taki główny powód, ale skoro już się wypowiadam...

Każdy właściciel większej organizacji zgodzi się ze mną, że prowadzenie i utrzymanie takiego klubu na nogach jest niezwykle czasochłonne - czy jest to klub fotograficzny, ogólnotematyczny czy ujeżdżeniowy. I pomimo, że mamy pod ręką wiernych liderów, niezastąpioną ekipę, to jednak (w moim przypadku) taki właśnie klub pochłaniał większą część mojego wolnego czasu. Oczywiście, że już na samym początku trzeba było się z tym liczyć, ale jeśli połączyć te powyższe dwa fakty ze sobą... No, nie wygląda to ciekawie. 

Wracając do braku zainteresowania grą - nawet jeśli przez ostatnie miesiące (październik, listopad, grudzień) klub miewał się w miarę dobrze, były prowadzone spotkania z wyraźną aktywnością, wszystko tak naprawdę przez wzgląd na członków. Już wtedy zaczęłam tracić do tego motywację i zdawałam sobie z tego sprawę, ale ciągnęłam to przez Szerdę; bo jeśli już "walczyć", to dla kogoś, nieprawdaż?

W przekonaniu iż to nie ma sensu utwierdził mnie jednak właśnie klub, który w ostatnich dwóch miesiącach pokazał, że wejście na grę dwa razy w tygodniu jest już nie lada wyzwaniem. Nie byłam zdziwiona, nawet jeśli dwa spotkania po godzinie na 7 dni to bardzo małe wymagania.
Dlatego właśnie jesteśmy tu i teraz a wy czytacie tą wiadomość.


                                                                                                                                          


Myślę że podobna sprawa miewa się z moją ukochaną Elitą, jako że decyzję oczywiście podjęliśmy razem. Nie chcę się tu za nikogo wypowiadać, także poniżej sami dodali kilka słów od siebie.



Alice Mountainthunder, liderka

Od samego początku Szerdziaków patrzyłam jak ludzie dochodzą, odchodzą i się zmieniają. Spędziłam w tym klubie naprawdę wspaniałe chwile, poznałam wiele cudownych członków, czułam się praktycznie jak w drugiej rodzinie. Przeszłam tu wiele zmian; mam nadzieję że na lepsze, ale niestety nawet na to musi nadejść koniec. Bo nic wiecznie nie trwa.
Pamiętam nasze spotkania - dużo się śmialiśmy, wygłupialiśmy, bawiliśmy... miło się to wszystko wspomina. Gdyby nie ten klub, nie wiem jakbym się czuła w tym momencie, tyle ludzi, którzy pocieszali, pomagali, ratowali z trudnych sytuacji.. naprawdę się cieszę, że Was poznałam. Daliście mi nadzieję i chęci. Nigdy o was nie zapomnę, ten klub zawsze będzie w moim sercu, tak jak jego członkowie.
Mam nadzieje, że pomimo tego nadal będziemy się przyjaźnić, utrzymywać kontakt i spędzać czas. Kocham was wszystkich, nie zapominajcie tego. 
Chociaż dorastamy, zmieniamy poglądy i zachowanie, nigdy nie zdołamy wymienić bliskich nam przyjaciół; pamiętajcie o tym.


Anke Searock, Elita

Heej!
Na wstępie chciałabym wam wszystkim podziękować za te cudne 9 miesięcy, spędzanie z wami czasu to była czysta przyjemność - na pewno zapadnie mi to na długo w pamięć. Mimo to, że klub przestaje funkcjonować, mnie zawsze w klubie znajdziecie. Elitą byłam, jestem i będę. Przykro mi, że to już koniec, ale każdy klub swoją historię kiedyś kończy; być może, aby zacząć nowy, lepszy rozdział. Tak czy siak, mam nadzieję, że uda nam się utrzymać kontakt mimo tak naprawdę tylko braku spotkań w grze. Wiele z nas się zmieniło, do tej grupy również się zaliczam. Wiecie, znalazło się dużo ciekawszych gier niż Star Stable, przez co spędzanie na niej czasu to już nie to samo. Tak jak Elaine, bycie elitą to kiedyś tylko przyjemność, ale po czasie sam obowiązek i ciężar. Mimo tego, dobrze wspominam każdą pomoc, sukces czy porażkę w tych progach. Przez pobyt tutaj nauczyłam się naprawdę wiele i z tą wiedzą zamierzam brnąć dalej. Bycie tu i przeżycie wszystkich tych chwil było najlepszym, co mnie spotkało. Hm, co tu jeszcze mogę dodać... To bardzo trudny temat, ale w gruncie rzeczy nic więcej co wyżej nie napiszę.
Do zobaczenia!

Veronika Loudpoulos, Elita

No cóż, kiedyś ten moment musiał nadejść. Jedynie co mogę powiedzieć to dziękuję. Dziękuję wam wszystkim za te cudne chwile, które tu spędziłam. Nigdy ich nie zapomnę, tak samo zresztą jak was; wszystko zostanie w moim sercu już na zawsze. Hm.. co tu więcej mówić. Trzymajcie się. Idźcie swoją drogą, rozwijajcie się, wszystkim wam życzę jak najlepiej.
Cześć!

Elsa Loudhall, Elita 

No i niestety....Nadszedł koniec naszej przygody w tym klubie. Szerda Hooves oficjalnie przestaje działać... Jak ja się czuje? Czuję się dumna. Dumna z nas wszystkich. Zdołaliśmy stworzyć wspaniąłą rodzinę, zawarliśmy przyjaźnie które będą trwały jeszcze przez wiele dni, miesięcy, lat. Może to dziwnie zabrzmieć, ale nie czuję wielkiego smutku. Jestem szczęśliwa, z tego co udało nam się osiągnąć. Co wszyscy razem zbudowaliśmy. Tak jak kiedyś powiedziałam w nasze świąteczne składanie życzeń - "Szerda to nie tylko klub w pikselowej gierce, to ludzie". Nawet gdy klub się skończył, my nadal będziemy razem. We''ll be together from afar... Nie jestem smutna bo wiem, że taki los czeka wszystkie kluby. Razem z miłością i szczęściem zawsze idzie w parze strata. To jest część naszego życia na tym świecie, staram się to zaakceptować i myśleć o naszych wspólnych chwilach, wspomnieniach które zawsze pozostaną w moim sercu.
Kocham was Szerdziaki! See you around!



╰☆╮╰☆╮A teraz małe FAQ╰☆╮╰☆╮


| Co się stanie z klubem?

To bardzo ważne pytanie, mianowicie - nie zostanie on rozwiązany w grze. Pozostanę w nim ja, niektórzy z Elity i może kilka członków, oczywiście na własne życzenie. Ilość nie będzie miała już dla nas znaczenia, będziemy tylko ze względu na wspomnienia i w celu uniknięcia drugiego Szerda Hooves.


 | A co z mediami? Zostaną usunięte?

Instagram - przestanie być używany. Może raz w miesiącu pojawi się jakaś naklejka z pytaniami, ale tak to na większą aktywność nie liczcie.

YouTube - pozostanie nienaruszony, by w każdej chwili można było tam wrócić i powspominać. (Dziękujemy za tyle wyświetleń!)

Discord - serwer także zostanie, zmianie ulegną jedynie kanały dla Szerdy i zostaną przesunięte niektóre role. Dla gości wciąż będzie do użytku, będą dalej funkcjonować oznaczenia i kanały, więc się nie martwcie; całkiem nie znikamy!

Blog - ze strony zostaną usunięte wszelakie treści, prócz postu, który właśnie czytacie.


| Czy jest jakakolwiek szansa na to, że kiedyś wrócicie?

Tu bym się bardziej rozpisała, ale że jako post już jest długi, powiem wprost - Tak. Szanse zawsze są, małe czy duże.


- - - - - - -


Cóż, co mogę więcej dodać?
Na pewno wśród was znajdą się osoby, które po przeczytaniu tego pomyślą "Oh, w końcu" ale też takie, które jednak się tym przejmą. Co wam powiem? Mi także jest przykro, bo jak wspomniałam na początku, nikt się tego tak szybko nie spodziewał. Ale jednak nie żałuję tej decyzji i nie widzę powodu do jakiejś rozpaczy, bo może każdy z nas potrzebował właśnie zamknąć pewien rozdział, by rozpocząć kolejny - po prostu jestem dumna, że kiedykolwiek dane mi było nacieszyć się tymi chwilami, które z wami spędziłam; a na pewno znajdą się one na liście z tych najlepszych wspomnień :)


Elaine Swordluck, właścicielka



"Bo w końcu każda książka, nawet nasza ulubiona, dochodzi do ostatniej strony."